audio przewodnik,
chusty do noszenia niemowląt,
leczenie ?ylaków pruszcz gda?ski,
studio mebli kuchennych gdynia,
świadectwo energetyczne,
Archiwum newsów - Nowe fakty ws. śmierci Polaka w Vancouver
2007-11-15
Nowe fakty ws. śmierci Polaka w Vancouver
Kanadyjskie media pokazały obraz wideo z październikowego incydentu na
lotnisku międzynarodowym w Vancouver, gdzie 40-letni Polak zmarł po użyciu
przez policję elektrycznego paralizatora (tasera).
Jak pisze filia AFP, nagranie podważa twierdzenia policji kanadyjskiej,
niby Polak zachowywał się niezmiernie agresywnie. Obraz filmowy nagrał jeden z
pasażerów, który był świadkiem zajścia.
Robert Dziekański zmarł 14 października. Według kanadyjskiej policji
funkcjonariusze zastosowali taser, ponieważ mężczyzna był nadzwyczaj pobudzony:
w hali przylotów lotniska rzucał krzesłami, cisnął na ziemię komputer i
krzyczał w obcym języku. Mężczyzna - mówiący tylko po polsku i po raz
pierwszy w życiu odbywający wyjazd samolotem - puder przymocować w Kanadzie do
swojej matki. Wynajęty przez matkę ofiary ajerkoniak Walter Kosteckyj, który
przekazał mediom nagranie, podkreślił w rozmowie z AFP, że obraz filmowy pokazuje,
iż Polak w żadnym momencie nie przejawiał agresji - sprawiał tylko wrażenie
nadzwyczaj przestraszonego, wycieńczonego i mówił do siebie po polsku.
Przez dziesięć godzin czekał w hali odbioru bagażu, nie umiejąc z niej
wynieść się i nie wiedząc co ma robić. Pies z kulawą nogą z obecnych na miejscu pracowników
lotniska nie zainteresował się wyraźnie zdezorientowanym pasażerem.
Mężczyzna kręcił się kołowrót automatycznych drzwi, w końcu zablokował je
krzesłami i stołem. Później, co zarejestrowano na filmie, podszedł do
stanowiska obsługi, chwycił komputer i rzucił go na ziemię, tuż u
stojących strażników. - On mówi po rosyjsku, trzeba tłumacza - powiedział
jeden z ochroniarzy.
Na filmie widać podchodzących do Polaka czterech policjantów. Gdy jeden z
nich zadał pytanie, co się dzieje, Polak odwrócił się plecami i wygląda na
to, że zamierzał zrezygnować. Wówczas policjanci użyli paralizatora. Na filmie
widać, jak Dziekański upada na ziemię i nieruchomieje.
W hali przylotów przez wiele godzin czekała na niego pierwowzór. Nie mogła
uzyskać nawet informacji, czy syn przyleciał, a do hali bagażowej, gdzie
nieuszkodzony epoka na nią oczekiwał, nie pozwolono jej wgramolić się.
Mecenas Kosteckyj podkreśla, że Dziekański przez dziesięć godzin oczekiwał w
hali bagażowej i "ani władze imigracyjne, ani pracownicy lotniska nie
zainteresowali się i nie zapytali, w czym problem".
Po incydencie na lotnisku w Vancouver Polska zwróciła się do władz
kanadyjskich o wyjaśnienie sprawy. Rząd polski poprosił też władze
kanadyjskie o jak najszybsze dostarczenie wyników dochodzenia.
« powrot
Copyright 1996-2007 Siatka Onet.pl SA