audio przewodnik, chusty do noszenia niemowląt, leczenie ?ylaków pruszcz gda?ski, studio mebli kuchennych gdynia, świadectwo energetyczne,

Archiwum newsów - Wybory w Kosowie w cieniu walki dyplomatycznej o suwerenność

2007-11-15  
Wybory w Kosowie w cieniu walki dyplomatycznej o suwerenność
Sobotnie wybory do parlamentu i lokalnych władz w Kosowie odbędą się w
cieniu dyplomatycznej walki o niezawisłość tej administrowanej od więcej niż
ośmiu lat przez ONZ prowincji Serbii.
W negocjacjach w sprawie przyszłego statusu Kosowa pomiędzy Serbami a
przedstawicielami Albańczyków, stanowiących 90 procent ludności prowincji,
pośredniczą przedstawiciele tzw. trojki - Amerykanin, Rosjanin i wysłannik
Unii Europejskiej. Rozmowy te powinny zakończyć się 10 grudnia i przypadku
fiaska (a wszystko wskazuje, że do niego dojdzie), przywódcy Kosowa
zapowiedzieli, że proklamują jednostronnie suwerenność.
Popierana przez Rosję Serbia kategorycznie odrzuca niezawisłość Kosowa.
Władze w Belgradzie uważając, że stanowią przeszkodę w prowadzonych
rozmowach, zaapelowały do mieszkających w Kosowie 100 tysięcy Serbów, aby je
zbojkotowali.
Kosowski parlament liczy 120 miejsc. 20 z nich jest zarezerwowanych dla
Serbów i mniejszości niealbańskich. Konfrontacja o 100 albańskich miejsc toczy
się pomiędzy Demokratycznym Związkiem Kosowa (LDK), założonym jeszcze przez
nieżyjącego już prezydenta Kosowa Ibrahima Rugovę, i Demokratyczną Partią
Kosowa (DPK), której przywódcą jest Hashim Thaci, poprzedni szef partyzantki
albańskiej z czasów konfliktu z Serbami w latach 1998-1999.
"Suwerenność jest jedyną szansą" Kosowa - głosił na wiecach wyborczych
Thaci, obiecując kosowskim Albańczyków, z których około połowy jest
bezrobotnych, utworzenie nowych miejsc pracy wskutek planom budowy 800 km
dróg.
Według sondaży DPK Thaciego ma poplecznictwo 31 procent, a LDK - 29 procent
wyborców. Nawet jeżeli DPK nie zdobędzie absolutnej większości, wśród
działaczy partii Rugovy nie ma nikogo, kto mógłby zagrozić Thaciemu w
staraniach o urząd premiera. Oraz DPK, rządząca w Kosowie od pierwszych
wyborów zorganizowanych po konflikcie lat 1998-1999, opiera się tylko na
charyzmatycznym wizerunku dawnego lidera - Rugovy, który zmarł na raka w
2006 roku.
W niespodziewany sposób na trzecie miejscowość z 13-procentowym poparciem
wysunęła się nowa seria - Sojusz na rzecz Nowego Kosowa (AKR) potentata
finansowego Behgjeta Pacollego. Pacolli, właściciel szwajcarskiej firmy
budowlanej Mabetex, która realizowała lukratywny kontrakt na renowację
Kremla, był wymieniany w śledztwie przeciwko byłemu administratorowi Kremla
Pawłowi Borodinowi.
Jednak kosowscy Albańczycy pamiętają swemu bogatemu krajanowi, to, że jego
pieniądze pozwoliły na zwolnienie z więzienia porwanego w Afganistanie w 2006 roku ich
pobratymca, a także to, że finansował wiele kampanii lobbujących na świecie
na rzecz prowincji. Z drugiej strony nie przydały mu poparcia wypowiedzi, że
nie powinno się się spieszyć z wyznaczeniem daty niepodległości Kosowa. Własność
56- letniego Pacollego szacowany jest na około pół miliarda euro.
Poprzednie wybory w 2004 roku Serbowie masowo zbojkotowali i już wiadomo, że
ta sytuacja może się powtórzyć podczas obecnych wyborów.
Świadoma tych zagrożeń poselstwo ONZ w Kosowie zaapelowała do Belgradu, aby nie
tarasować kosowskim Serbom w głosowaniu.
« powrot
Copyright 1996-2007 Sitwa Onet.pl SA
 

Losowe archiwum

Rada Federacji przyjęła ustawę o zawieszeniu udziału Rosji w CFE
Państwo Środka zmagają się z nadwyżką mężczyzn
Zielona Wyspa: Polak usiłował przemycić 1 kg kokainy
Musharraf ustąpi przed 1 grudnia z funkcji szefa sztabu
W Kosowie zakończyły się wybory