auto świadectwo energetyczne mydło filtrowentylacja

Archiwum newsów - ONZ ostrzega Liban przed konfrontacją

2007-11-22  
ONZ ostrzega Liban przed konfrontacją
Na dzień przed posiedzeniem parlamentu w celu wybrania prezydenta Libanu,
sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun ostrzegł przed groźną konfrontacji w
całym regionie, o ile po raz następny nie dojdzie do wyboru szefa państwa.
Z kolei Waszyngton oskarżył Syrię o sytuacja bez wyjścia w Bejrucie. Sekretarz stanu USA
Condoleezza Rice ostrzegła Damaszek przed mieszaniem się w sprawy
sąsiedniego Libanu. Rozmawiała w tej sprawie z szefem dyplomacji francuskiej
Bernardem Kouchnerem, od niedzieli przebywającym w Bejrucie i podejmującym
próby zażegnania rysującego się kryzysu, a także z sekretarzem generalnym
Ligi Arabskiej Amrem Musą.
Wybory prezydenckie w Libanie, mające przebyć się w piątek w ostatnim możliwym
konstytucyjnym terminie (rytm obecnego prezydenta upływa 23 bm.), wcześniejszy
już czterokrotnie przekładane. Na mocy konstytucji, prezydenta wybiera
Zgromadzenie Narodowe na sześcioletnią kadencję. Zgodnie z Paktem Narodowym
z 1943 roku, prezydentem jest chrześcijanin - maronita, premierem
-muzułmanin- sunnita, a przewodniczącym parlamentu - szyita. Jak do tej pory
zantagonizowane frakcje libańskie nie poprzedni w stanie znaleźć kompromisowego
kandydata, który zastąpiłby prosyryjskiego Emile'a Lahuda. Trwający obecnie
spór w tej sprawie pomiędzy pro- i antysyryjskimi frakcjami uważany jest za
najpoważniejszy kryzys w kraju od lat wojny domowej (1975-1990). Istnieje
też niebezpieczeństwo powstania dwóch rywalizujących ze sobą administracji -
prozachodniej i wspieranej przez Syrię oraz Iran.
"Syria i jej sojusznicy zatrzasnęli drzwi przed możliwością porozumienia w
Libanie" - skomentował sytuację w środę Samir Dzadza (ang.Geagea) - przewodzący
Sił Libańskich.
Damaszek deklarował w ostatnich dniach poplecznictwo dla działań Francji mających
przewodzić do kompromisu.
Wybory prezydenckie wymagają obecności dwóch trzecich deputowanych. Jest to
możliwe tylko po osiągnięciu porozumienia pośrodku dwoma rywalizującymi
obozami. Rządząca większość już zapowiedziała, że jeżeli nie dojdzie do
kompromisu, wybierze prezydenta zwykłą większością głosów. Jednak dla
prosyryjskiej opozycji każdy z osobna prezydent wybrany przy braku kworum byłby
"uzurpatorem".
Zgodnie z konstytucją, jeżeli prezydent nie zostanie wybrany, prozachodni
rząd premiera Fuada Siniory może piastować jego obowiązki.
Opór opowiada się za jednym kandydatem - Michelem Edde, uważanym za
otwartą osobowość, akceptowaną przez Syrię, mającą w Libanie ogromne wpływy.
Z kolei większość parlamentarna chce mieć system prawny wyboru pomiędzy niezależnym
kandydatem, deputowanym Robertem Ghanemem, Michelem Churym, synem pierwszego
prezydenta niepodległego Libanu oraz Michelem Edde.
"New York Times" w czwartkowym artykule redakcyjnym odnotowuje, iż
w jakikolwiek sposób prozachodnie, antysyryjskie frakcje mają w parlamencie libańskim
nieznaczną większość, ugrupowania prosyryjskie - na czele z Hezbollahem -
zapowiedziały szczucie sesji, o ile nie dojdzie do porozumienia w sprawie
jednej kandydatury na urząd szefa państwa. To grozi dalszą eskalacją
kryzysu.
Rosnące wpływy Hezbollahu - pisze "New York Times" - są bezpośrednim
wynikiem poparcia, a także dostaw gotówki i broni z Teheranu za
pośrednictwem Damaszku. Wszelkie działania na rzecz ustabilizowania sytuacji
w Libanie - dodaje nowojorski gazeta - muszą wiązać się z wymuszeniem na
Hezbollahu złożenia broni i podjęcia gry na scenie politycznej zgodnie z
przyjętymi regułami. Zbliżająca się rada bliskowschodnia w Annapolis
w USA - pisze gazeta - może być doskonała okazją, by wmówić o tym Syrię.
« powrot
Copyright 1996-2007 Siatka Onet.pl SA
 

Losowe archiwum

Republika Francuska: strajk pracowników transportu
Szef MSW o śmierci kibica i zamieszkach we Włoszech
Pe apeluje o interakcja z Rosją
Dwójka dzieci zastrzelono podczas manifestacji w Karaczi
Pożar w instalacji gazowej - ofiary śmiertelne